W końcu zwycięstwo

Clearex Chorzów – Red Dragons Pniewy 2:3(0:0)

bramki: Gładczak 30′, 38′ – Hoły 28′, Skrzypek 37′, Frajtag 39′

Długo, bo aż od listopada musieliśmy czekać na zwycięstwo w Futsalekstraklasie. W każdym spotkaniu czegoś zabrakło, umiejętności, skuteczności, szczęścia, wszystkiego po trochu. Tym razem karta się odwróciła a okoliczności, w jakich zainkasowaliśmy trzy punkty na zawsze pozostaną w naszej pamięci.  Na Górny Śląsk tym razem udaliśmy się dzień wcześniej, co na pewno miało spory wpływ na wynik końcowy. Zawodnicy w spokoju przygotowywali się do meczu, a trener mógł poświęcić dodatkowy czas na analizę gry przeciwnika. Mądra taktyka od początku przynosiła efekty, bowiem już w pierwszej minusie mieliśmy swoje okazje do zdobycia bramki. Gospodarze praktycznie w pierwszej odsłonie nie potrafili skonstruować ataku pozycyjnego, czekali tylko na nasze błędy. Po jednym z takowych, znakomicie w sytuacji sam na sam interweniował Maciej Foltyn. Mimo wielu okazji rezultat do przerwy był remisowy 0:0. Po zmianie stron szczególnie w pierwszych minutach powinniśmy objąć prowadzenie, ale dobrze spisywał się golkiper gospodarzy, Purolczak. W końcu w 28 minucie znakomicie rozegrane wznowienie z autu, dobra akcja zespołowa i Patryk Hoły przy niewielkiej pomocy przeciwników zdobywa gola na 0:1. W kolejnym okresie gry przewagę osiągnął Clearex czego efektem był dość szybko zdobyty gol wyrównujący. Dodatkowo gospodarze poszli za ciosem i w kilku akcjach swój kunszt pokazał Maciej Foltyn. W odpowiedzi kolejna nasza dobra akcja dała prowadzenie, znakomicie piłkę zastawił Ozorkiewicz odegrał do Adriana Skrzypka, ten upadając trafił do bramki i ponownie wyszliśmy na prowadzenie. Oba zespoły miały na swoim koncie po pięć przewinień, zatem sytuacja była bardzo napięta. Jednak w 39 minucie, sędzia dopatrzył się zagrania ręką przez Michała Roja i odgwizdał przewinienie, które na gola zamienił Gładczak. Wydawało się, zatem że podział punktów jest nieunikniony, ale w ostatniej akcji meczu tym razem nam dopisało szczęście. Piłkę w środku pola otrzymał Ozorkiewicz, zagrał do Skrzypka, ten pięknie wypatrzył Łukasza Frajtaga, który z zimną krwią wykorzystał swoją okazję. Euforii oczywiście nie było końca, tym bardziej, ze na tablicy pozostały dwie sekundy do końca. To bardzo ważne zwycięstwo pozwala na chwilę złapać oddech, ale walka o ligowy byt trwa nadal. Za tydzień dokładnie w poniedziałek 7 marca w Pniewach zagramy z Pogonią Szczecin, w blasku kamer Orange Sport. 

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *