
Nieudanie zakończyła się nasza wyprawa do Białegostoku. W meczu 4. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy przegrywamy z MOKS-em 4-5. Bramki dla naszego zespołu zdobywali: Kostecki, Pautiak, Storozuk i Błaszyk.
Początek spotkania nie zapowiadał kataklizmu, jaki spotkał nas w Białymstoku. Nasz zespół zepchnął gospodarzy do głębokiej defensywy, stwarzając sobie mnóstwo sytuacji do zdobycia gola. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W drugiej minucie Mateusz Kostecki trafił do bramki, a dwie minuty później Maksym Pautiak podwyższył na 2:0. Niestety ta sytuacja chyba uśpiła naszą czujność, bo jedna z pierwszych akcji MOKS-u zakończyła się zdobyciem gola kontaktowego. Do przerwy mieliśmy jeszcze mnóstwo okazji, ale wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie stron wydawało się, że wszystko wraca do normy, kiedy to na 3:1 podwyższył Nikita Storozhuk. Niestety kolejny prosty błąd spowodował, że Kamil Gryko drugi raz pokonał Błaszczyka. Kluczowa dla losów spotkania była 30. minuta. Gracjan Miałkas w krótkim odstępie otrzymał dwie żółte kartki, co oznaczało grę w osłabieniu. Krótko przed końcem kary, Mateusz Łabieniec doprowadził do remisu. W walce o trzy punkty zupełnie znów zapomnieliśmy o grze w obronie, a Gryko kompletując hat-tricka wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po raz kolejny w tym sezonie zmuszeni zostaliśmy do gry z lotnym bramkarzem i Piotr Błaszyk na dwie minuty przed końcem wpakował piłkę do siatki. W końcówce nastąpił jednak totalny chaos. Brakowało zimnej krwi, a z wymiany ciosów lepiej wyszli miejscowi. W ostatniej minucie z rzutu karnego ponownie trafił Łabieniec a na wyrównanie zabrakło już czasu.
Kubeł zimnej wody został wylany na głowy naszych futsalowców. Porażka na pewno boli, bo z przebiegu spotkania to nasz zespół sprawiał dużo lepsze wrażenie. W tym sporcie jednak nie przyznaje się not za styl a fakty są takie, że po czterech spotkaniach mamy tylko jeden punkt i jesteśmy w strefie spadkowej.
