
Horror z happy endem! Po naszym powrocie do gry w Futsal Ekstraklasie pokonujemy na wyjeździe AZS UŚ Katowice 4-3. Bardzo duży udział w tym zwycięstwie miała nasza gra z wycofanym bramkarzem i zdobycie aż trzech bramek Patryka Hołego w końcówce spotkania.
Kiedy po drugiej stronie pojawia się zespół AZS UŚ Katowice zawsze zwiastuje to spore emocje w spotkaniu. Historia naszych pojedynków jest już dość długa, ale każde z nich ma swoją dramaturgię wartą zapamiętania.
Na Górny Śląsk wyjechaliśmy po długim odpoczynku spowodowanym kwarantanną i niestety znalazło to swoje odzwierciedlenie na parkiecie, szczególnie w pierwszych minutach. Sporą niedokładność w naszej grze z zimną krwią wykorzystali gospodarze finalizując dwa kontrataki. Najpierw trafił Robert Gładczak, a po chwili Kamil Musiał i w 5. minucie przegrywaliśmy 2-0. Nikt jednak nie zamierzał składać broni, a konsekwentnie nasi zawodnicy budowali swoje akcje i dążyli do zdobycia gola kontaktowego. Sztuka ta udała się wreszcie Adrianowi Skrzypkowi w ostatniej minucie pierwszej odsłony. Po jego uderzeniu i rykoszecie piłka wpadła do bramki Kamila Lasika.
Po zmianie stron nadal byliśmy stroną przeważającą i kiedy wydawało się, że wyrównanie jest kwestią czasu, na 3-1 po indywidualnej akcji podwyższył Piotr Łopuch. Trener Łukasz Frajtag nie miał innego wyjścia jak zagrać z lotnym bramkarzem i manewr ten tym razem dał pożądany skutek. To było niesamowite 5 minut w wykonaniu naszej drużyny, a szczególnie Patryka Hołego. Najpierw pięknie uderzył pod poprzeczkę zaskakując Lasika, następnie sprytnie miedzy nogami rywali doprowadził do remisu na 3-3. Mimo to trener dalej ryzykował grę z lotnym bramkarzem i na 1,5 minuty przed końcem, precyzyjnie rozegrany manewr dał skutek w postaci zwycięskiej bramki Patryka Hołego.
Tym samym awansowaliśmy na 12. miejsce w tabeli mając rozegranych tylko sześć spotkań. Kolejne spotkanie, jeżeli sytuacja pozwoli, odbędzie się w najbliższą sobotę w Pniewach, gdzie podejmiemy beniaminka z Komprachcic.
