„Uważam, że tego sezonu nie uda się dokończyć w sportowej walce” – wywiad z Rafałem Gnybkiem

„W polskim futsalu spoglądamy zawsze na piłkę nożną jedenastoosobową, jakbyśmy mieli kompleksy na jej punkcie” – twierdzi Rafał Gnybek, manager Red Dragons Pniewy, który odpowiedział na kilka pytań odnośnie zaistniałej sytuacji na świecie, swojego klubu w aktualnym sezonie, możliwościach dokończenia sezonu czy miłości do futsalu.

 

Futsalpniewy.pl: Koronawirus sparaliżował rozgrywki sportowe na całym świecie. Jak Ty i Twój klub odnajdujecie się w zaistniałej sytuacji?

Rafał Gnybek: Nie jest to komfortowa sytuacja, ale staramy się wspólnie godnie ją przeżyć zachowując spokój. Odkąd tylko pamiętam, mam wrażenie, że świat po raz pierwszy zatrzymał się na chwilę albo przynajmniej poważnie zwolnił. Kiedyś jednak wszystko wróci do normy i musimy wówczas być przygotowani na działalność, być może w innej już rzeczywistości.

Czy uda się dokończyć sezon w Futsal Ekstraklasie?

O epidemii w Chinach głośno zrobiło się już na początku roku albo i wcześniej. Nikt wówczas nie zdawał sobie sprawy, że tak szybko ten problem dotyczyć będzie każdego europejczyka. Stąd trudno jednoznacznie odpowiedzieć co będzie za miesiąc czy później. Mimo, że staram się być optymistą uważam, że tego sezonu nie uda się dokończyć w sportowej walce.

Załóżmy, że sezon zostanie wznowiony w maju i kluby będą grały systemem: “mecz w środę, mecz w sobotę” i uda się dokończyć rozgrywki. Czy rozwiązanie jest realne i jakie mogą być tego konsekwencje finansowe dla klubów w późniejszym czasie?

Byłoby to mimo wszystko najlepsze rozwiązanie, czyli rywalizacja na boisku i sportowe dokończenie rozgrywek. Problem w tym, że nikt obecnie nie ma pewności, że taki scenariusz jest możliwy. W naszym przypadku i pewnie też innych, cały czas ponosimy koszty z tytułu utrzymania klubu, żeby być gotowym do gry. Jeżeli jednak okaże się to niemożliwe, co jest bardzo prawdopodobne, to nikt nam kosztów nie zwróci, a jeżeli zaczniemy grać w czerwcu to jeszcze one wzrosną. Do tego należy wziąć pod uwagę takie aspekty jak długa przerwa, zawodnicy nie mogą przystąpić do gry “z marszu”. Kluby nie są też w większości właścicielami hal, z wynajmem i dostępnością też może być różnie.

Jakie zatem decyzje powinny zostać podjęte przez władze odnośnie rozgrywek i co zrobić ze sprawą awansów i spadków Twoim zdaniem?

Powiem na początek czego nie powinno się robić, a co niestety miało już miejsce. Futsal Ekstrakalsa ogłosiła ankietę na swoim profilu, z której wynikało że większość kibiców jest za zakończeniem rozgrywek z pozostawieniem tabeli w niezmienionym kształcie. Nie ma to nic wspólnego z obiektywnym spojrzeniem i przede wszystkim nie jest miarodajne. Obecnie w futsalowych mediach społecznościowych większość stanowią kibice Constractu Lubawa, co jest normalną koleją rzeczy (w roku ubiegłym o tej porze dominowali kibice beniaminka z Jelcza-Laskowic). A jeżeli spojrzymy, kto jest na drugim miejscu w tabeli sprawa jest prosta. To jednak odwieczne prawo kibica, który jest oddany swojej drużynie. Gorzej jeżeli ktoś potem powołuje się na takie “badania” co uczynił choćby Prezes Zarządu spółki w trakcie internetowej dyskusji. Kibice mogą mieć swoje zdanie, ale w tym wypadku nie wolno stawiać ich za autorytet.

Dobrze, ale czy masz jakiś własny autorski pomysł na wyjście z tej sytuacji?

Własne pomysły to kolejny poważny problem związany z nasza dyscypliną. Podam przykład: 6 lat temu na jednym z pierwszych zebrań zapytałem dlaczego nie grać rozgrywek systemem play-off? Starałem się dobrze argumentować swoje zdanie, powołując się na doświadczenie innych, ale niestety bez rezultatu. W międzyczasie zatem mieliśmy kilka autorskich pomysłów, co sezon praktycznie zmieniając reguły gry. Po wspomnianych 6 latach, pojawiła się wreszcie idea rozegrania play-off w nowym sezonie. Z pomysłami w sporcie jest jak w biznesie – możesz wymyślić coś, czego inni nie zrobili i będziesz zapewne obrzydliwie bogaty lub korzystać z gotowych rozwiązań dostosowując je do swoich realiów. W polskim futsalu spoglądamy zawsze na piłkę nożną jedenastoosobową, jakbyśmy mieli kompleksy na jej punkcie. Wracając do pytania, powinniśmy skorzystać, z gotowych rozwiązań podjętych już przez inne dyscypliny.

Powinniśmy zatem odciąć się zupełnie od piłki trawiastej?

To oczywiście jest niemożliwe. Należymy do wspólnej sportowej rodziny, jednak dla wszystkich, którzy zajmują się futsalem powinien on być bliski sercu. Jeżeli kogoś lub coś kochasz, to się tego nie wstydzisz. Nie chodzi też o jakiś rodzaj wywyższania się, w stylu: „Neymar zaczynał od futsalu, a w Polsce nikt nie wie co to jest”. Prawda jest brutalna – futbol na poziomie zawodowym poradzi sobie bez futsalu. Większość rzeczy, jaką można było zaadoptować z naszej dyscypliny dawno już zrobiono. Zawsze będziemy w cieniu piłki nożnej, ale powinniśmy szukać własnej drogi. Od paru lat jednak nie potrafimy zrobić kroku w przód. Spore nadzieje pokładałem w spółce Futsal Ekstraklasa, ale niestety srogo się zawiodłem. Pan Prezes FE otoczył się ludźmi, którzy są mu wiernie oddani, o różnych ważnych sprawach decyduje interes prywatny, podejmowany w kuluarach. Niestety jest też spora grupa klubów, którym jest wszystko jedno i boją się zabierać głos w ważnych kwestiach. Prezesi, którzy powinni nadawać ton dyskusji, robią to tylko w sytuacji kiedy coś dotyczy bezpośrednio ich klubu.

Co do Red Dragons w obecnym sezonie – widać, że po wzmocnieniu składu w przerwie międzysezonowej coś ruszyło. Taki był plan, żeby przetrwać rundę jesienną, a wiosną gonić rywali zaangażowanych w utrzymanie w Ekstraklasie?

Jak pisałem już wcześniej – liga futsalowa to nie skoki narciarskie, jak się komuś może wydawać. Mając określony budżet trzeba nim umiejętnie gospodarować przez cały sezon. Wiedzieliśmy, że nie możemy od początku przeinwestować i czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Kadra jaką dysponowaliśmy niestety okazała się sportowo zbyt słaba, dlatego potrzebne były wzmocnienia. Niestety szybko nastąpił kataklizm i o ile w skokach trzeba się liczyć z warunkami atmosferycznymi, o tyle w naszej lidze nawet ustawodawca nie przewidział, co zrobić w takiej sytuacji. Plan zakładał, że mimo odmłodzenia kadry damy radę się utrzymać w Ekstraklasie, jednak rzeczywistość okazała się brutalna. Większość klubów wcześniej dokonała wzmocnień, poziom sportowy podnieśli na pewno obcokrajowcy w innych drużynach, trzeba było zatem działać.

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację – jak może wyglądać polski futsal w przyszłym sezonie?

Po raz kolejny musiałbym wcielić się w rolę wróżbity, ale scenariuszy jest tak wiele, że trudno wskazać ten prawidłowy. Wiele zależy od tego, jakie zostaną podjęte decyzje odnośnie spadków i awansów. To wstępnie określi kształt ligi. Następnie odbędzie się proces licencyjny, po którym ostatecznie poznamy uczestników rozgrywek i tutaj przewiduję największe problemy. Nie mam wiedzy na temat obecnej kondycji finansowej klubów oraz informacji, w jaki sposób sytuacja z koronawirusem wpłynie na budżety. Ogromnym problemem może być ewentualne mniejsze wsparcie ze strony samorządów. Na pewno nikomu nie będzie łatwo – potrzebna będzie optymalizacja kosztów i być może pomoc odpowiednich organów, ale z tym jak zawsze będzie najtrudniej.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.

 

Rozmawiał: Mateusz Nizio

Zdj. Łączy nas piłka