Podsumowanie sezonu 2010/2011 rozgrywek II ligi grupy II

{youtube}BU4Bu5wCgVc{/youtube}

W zakończonych rozgrywkach II ligi futsalu zespół Red Dragons jak wiadomo zajął drugie miejsce. Postanowiliśmy podsumować zakończone rozgrywki oraz napisać parę słów o rywalach.

Pierwsze miejsce zajęła Akademia Sportu Sieradz, która zwyciężyła tym samym po raz drugi z rzędu. W ubiegłym sezonie jednak nie udało się dograć kwestii organizacyjnych i z awansu do pierwszej ligi nic nie wyszło. Drużyna ASS to solidny zespół oparty na zawodnikach, którzy swoją zabawę z piłką rozpoczynali na dużych boiskach lub nadal ją tam kontynuują. W stosunku do ubiegłego sezonu drużyna prezentowała się lepiej pod względem taktyki co na pewno jest zasługa trenera Mariusza Wróbla. Red Dargons niestety urwał punkty liderowi tylko raz remisując w Pniewach 2:2. Pozostałe mecze mimo wyrównanego przebiegu gry zawsze kończyły się wygraną ASS. Na pewno na taki stan rzeczy wpływ miało lepsze przygotowanie fizyczne naszych przeciwników oraz doświadczenie. Dużym plusem organizacyjnym jest na pewno zmiana obiektu na jakim Akademicy rozgrywali swoje spotkania.

Hala co prawda nie należy do najnowocześniejszych ale wojskowy obiekt pod względem czystości i higieny spełniał wszystkie możliwe standardy. Kolejnym dużym plusem jest pojawienie się zorganizowanej grupy fanów zespołu, którzy głośnym dopingiem wspierali swoich pupili. Przed sezonem sieradzanie zaliczani byli do faworytów i po raz kolejny nie zawiedli.



Kadet Futsal Team Poznań to drużyna nowa, choć zbudowana na bazie nieistniejącego już Kadeta Kicin. Na pewno ambicje przedsezonowe włodarzy klubu były większe, jednak stałe postępy jakie poczyniła ta drużyna mogą napawać optymizmem. Dobrze wykonana praca trenera Patryka Rzepki na pewno jeszcze zaprocentuje. Niekwestionowanym liderem drużyny był na pewno znany z z występów na futsalowych parkietach Przemysław Marciniak. O potencjale zespołu może świadczyć bardzo korzystny bilans pojedynków z liderem, trzy zwycięstwa i remis. Niestety Kadet zaliczył zbyt dużo „wpadek” ale prawdziwą zmorą okazał się dla nich…Red Dragons Pniewy. Pierwsze dwa zwycięstwa Smoków miały podobny scenariusz – wysokie prowadzenie i pogoń KFT w końcówce meczu. Dużym atutem poznaniaków była gra z „lotnym bramkarzem”. Na zakończenie sezonu ze względu na przełożone spotkanie kolejne dwa mecze rozegrane zostały dzień po dniu. Dziś po zwycięstwie Smoków w pierwszym z nich 9:1, nie każdy musi w to uwierzyć, ale Red Dragons za wszelką cenę chcieli rozstrzygnąć tą rywalizację w Poznaniu. Dwutygodniowa mobilizacja, trening, sparingi, przygotowanie mentalne przyniosły skutek choć nie zawsze w sporcie tak bywa. Drugi mecz w Pniewach zakończył się wygraną Kadeta 3:1, choć tego dnia nikomu tak na prawdę grać się nie chciało a sam pojedynek był słabym widowiskiem. Ponadto rozczarował także swoim zachowaniem manager Kadeta. Swoje mecze KFTP rozgrywał na hali przy ul. Newtona w Poznaniu, znanej z występów Akademii Słowa, obecnie występującej w Pniewach. Obiekt zatem przyjemny do gry, liczba kibiców na niektórych meczach także przyzwoita, choć brakowało dopingu ale za to pojawiało się wielu oficjeli.

 

 

Unisław Team Unisław to drużyna, która w ubiegłym sezonie występowała na zapleczu ekstraklasy. Zespół prowadzony przez Jerzego Siemienieckiego, grał jednak bardzo nierówno w tym sezonie i przeplatał dobre występy z beznadziejnymi stąd dopiero czwarta lokata w tabeli. Przeciwko Red Dragons jednak unisławianie dwukrotnie zagrali dobre zawody i zainkasowali sześć punktów. Niespodzianką na pewno była wygrana 4:1 w Pniewach gdzie goście przyjechali w okrojonym składzie. Smoki zrewanżowały się jednak tym samym odnosząc wysokie zwycięstwo 6:0 na wyjeździe. Widać, że w Unisławiu jest dobry klimat do rozwoju tej dyscypliny. Dobra praca z młodzieżą (piąte miejsce na mistrzostwach U-16) może zaowocować w przyszłości. Znakomite wrażenie robiła także hala na jakiej rozgrywali swoje mecze UTU. Nowoczesny obiekt z dużym placem gry, którego mogą pozazdrościć inne kluby także te występujące w wyższej klasie rozgrywkowej.

 

UKS Medan Gniezno jak wskazuje sama lokata, to największe rozczarowanie tych rozgrywek. Po ubiegłorocznym sukcesie i walce o awans do samego końca gnieźnianie, wzmocnieni kilkom doświadczonym futsalowcami zupełnie się pogubili. W przedsezonowych wywiadach sami zawodnicy podkreślali, że ich celem w tych rozgrywkach jest awans. Niestety jak to często w sporcie bywa nie zawsze się udaje. Red Dragons zainkasował w starciu z Medanem komplet punktów, wygrywając nawet w Gnieźnie gdzie do tej pory grało się bardzo ciężko. Pierwszoplanową postacią drużyny był na pewno Piotr Papierowski, znany z gry w Red Devils Chojnice. Niestety dobra gra jednego zawodnika to za mało na odniesienie sukcesu. O występach w tym sezonie drużyna UKS Medan chce zapewne jak najszybciej zapomnieć, bilans tylko dziewięciu punktów i ujemna różnica bramek mówią same za siebie. Wiemy jednak, że osoby zarządzające klubem szczególnie Pani Prezes Magda Stefankiewicz są bardzo ambitne i o Medanie zapewne jeszcze usłyszymy w kontekście pozytywnych informacji. O hali na jakiej rozgrywali swoje mecze gnieźnianie napisaliśmy już wiele niekoniecznie pozytywnych słów. W tym sezonie jednak poprawiło się chociaż zaplecze socjalne, które przeszło remont. Mimo to tak duże miasto jak Gniezno mające dwa kluby futsalowe zasługuje na lepszy obiekt.

 

Red Dragons Pniewy uplasował się na drugim miejscu i jest to niewątpliwie duży sukces wszystkich osób związanych z tym małym klubem. Stworzona przez pasjonatów drużyna, posiadająca bardzo skromne środki, została w tym sezonie przebudowana a mimo to liczyła się w walce końcowe zwycięstwo. Niekwestionowanym liderem drużyny był grający trener Łukasz Frajtag zdobywca 24 bramek dla Smoków. Pniewianie mieli także najmniej straconych bramek i najlepsza różnice bramkową. Tutaj należy podkreślić znakomitą postawę w tym sezonie goalkeepera Marka Bobera, który co jest ciekawostką zdobył także dwa piękne gole. Ponadto o sile drużyny stanowili Adam Wachoński (16 lat), Patryk Hoły (16 lat), Bartosz Olech (17 lat), Michał Roj (18 lat), Michał Ozorkiewicz (18 lat), Szymon Piasek (18 lat), Robert Majchrzak (18 lat). Celowo podaliśmy oczywiście wiek zawodników, bowiem ta grupa młodzieży pniewskiej spędziła największą ilość minut na boisku. Słabością tego zespołu był na pewno brak doświadczenia oraz brak siły fizycznej w walce z większymi rywalami. Smoki nadrabiały jednak swoje słabości ambicją a przede wszystkim przygotowaniem taktycznym. Kibice jak zawsze nie zawiedli i pojawiało się ich na meczach Red Dragons coraz więcej. Hala sportowo-widowiskowa w Pniewach to jak wiadomo przyjemny obiekt do rozgrywania meczów.

 

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *