Passa przerwana

Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – Red Dragons Pniewy 4-2 (2-1)

Bramki: Foglia, Solano, Allyson, Wojciechowski – Błaszyk, Kostecki

Drugi raz w tym sezonie musimy uznać wyższość rewelacyjnego beniaminka z Jelcza-Laskowic. Znów zabrakło niewiele do odniesienia korzystengo wyniku, ale o wszystkim zdecydowały indywidualności, których zespół Orła posiada więcej w swoich szeregach. Spora grupa naszych fanów udała się na to spotkanie i głośno przez cały czas zagrzała nas do walki.

Spotkanie od początku było bardzo wyrównane. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, ale to my mieliśmy lepsze okazje do objęcia prowadzenia. W dziewiątej minucie jedna z legend światowego futsalu, Adriano Foglia pokazał próbkę swoich umiejętności, wygrał pojedynek na skrzydle i z dalszej odległości oddał niesygnalizowany strzał. W ten sposób Orzeł objął prowadzenie, z którego nie cieszył się zbyt długo. Z rzutu wolnego mocno kopnął Piotr Błaszyk doprowadzając do remisu. Do szatni jedank schodziliśmy z jednobramkową stratą. Sergio Solano odwrócił się z piłką na plechach huknał jak z armaty w okienko bezradnego Rafała Roja.

Po zmianie stron od pierwszych minut zarysowała się przewaga gospodarzy, a po dobrze rozegranym rzucie rożnym Amantes pewnie trafił dając dwubramkowe prowadzenie swojej drużynie. Ta sytuacja zmobilizowała naszych futsalistów i bardzo szybko Mateusz Kostecki także po rzucie rożnym zdobył gola kontaktowego. Wydawało się, że doprowadzimy do remisu, były ku temu okazje, niestety w samej końcówce błąd naszej defensywy wykorzystał Wojciechowski i ustalił rezultat na 4:2. Gra z lotnym bramkarzem nie przyniosła już bowiem żadengo efektu.

Nasza sytuacja w walce o najlepsza szóstkę mocno się skomplikowała i teraz już nie wszystko zależy od nas. Dziękujemy naszym niesamowitym kibicom za przyjazd do Jelcza-Laskowic i głośny doping.