Końcówka w Bochni należała do gospodarzy

Po szalonej końcówce wyjeżdżamy z Bochni bez punktów. Przegrywamy z BSF-em ABJ 4:5 pomimo tego, że trzykrotnie w meczu prowadziliśmy. Bramki dla naszego zespołu zdobywali: Błaszyk, Parra Toloza, Kozak i Ramirez. 

Do Bochni jechaliśmy z myślą o tym, żeby zgarnąć pierwsze punkty w sezonie. Po trzech meczach mieliśmy na swoim koncie zerowy dorobek i jak się później okazało – do Pniew również wrócimy na tarczy.

Spotkanie rozpoczęło się od wzajemnego badania, które przerwał Piotr Błaszyk. Nasz kapitan wykorzystał podanie z rzutu rożnego. Bochnianie szybko odpowiedzieli za sprawą Minora Cabalcety i gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem 1:1, Brayan Parra Toloza pięknym uderzeniem z rzutu z autu wyprowadził nasz zespół na prowadzenie.

Druga połowa rozpoczęła się koszmarnie. Już w siódmej sekundzie po wznowieniu gry BSF ABJ wyrównał. Na szczęście nie wpłynęło to źle na nasz zespół. Po wymianie ciosów Aleksander Kozak ponownie wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Długo nie trwała sielanka. W trzydziestej minucie Wojciech Przybył doprowadził do remisu. Gdy wydawało się, że mecz może zakończył się podziałem punktów, nasz błąd przy wyprowadzeniu piłki wykorzystał Justus Kunnas na dwie minuty przed końcem. Trener Łukasz Frajtag wziął czas i na minutę przed ostatnią syreną Adrian Ramirez jako lotny bramkarz doprowadził do stanu 4:4. Niestety nie udało się utrzymać tego rezultatu. Z rzutu rożnego Mateusz Prokop zdobył dublet i doprowadził swój zespół i kibiców do euforii.

Niestety w czterech dotychczasowych kolejkach nie zdobyliśmy ani jednego punktu, a w niedzielę szykuje się kolejne ciężkie spotkanie. W Pniewach podejmiemy Constract Lubawa

BSF ABJ BOCHNIA – ENEA RED DRAGONS PNIEWY (1:2)

Bramki: Cabalecta 11′, Prokop 21′, 40′, Przybył 30′, Kunnas 38′ – Błaszyk 9′, Parra Toloza 20′, Kozak 27′, Ramirez 40′