Nie był to nasz dzień

Nie sprawiliśmy niespodzianki. Dzisiaj zwyczajnie mistrz był lepszy. W meczu 26. kolejki przegrywamy z Piastem w Gliwicach 1:10. 

W mocno okrojonym składzie (bez nieobecnych od dłuższego czasu Nikodema Krajewskiego i Huberta Klatkiewicza, a także Christiana Rodrigueza i Guilherme Gomesa) podchodziliśmy do rywalizacji z mistrzem Polski. Szansę między słupkami otrzymał Noel Charrier.

Piast od pierwszych minut narzucił swój styl gry i widać było, że mierzymy się z europejską drużyną, która nie tak dawno temu rywalizowała w Lidze Mistrzów. W czwartej minucie Piast wyszedł na prowadzenie po uderzeniu Viniciusa Lazzarettiego. Później mieliśmy jeszcze dwa trafienia gospodarzy autorstwa Sebastiana Szadurskiego i Micuma. Staraliśmy się dorównać rywalom, ale żadna z naszych sytuacji nie znajdowała drogi do siatki. A Piast grał swoje. W jedenastej minucie do siatki trafił Bruno Graca, a tuż przed przerwą jeszcze Jani Korpela i do przerwy było 5:0.

Po zmianie stron w krótkim odstępie czasu gliwiczanie podwyższali prowadzenie. Dublet skompletował Korpela i dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Juninho. W 26. minucie zdobyliśmy honorowe trafienie autorstwa Piotra Błaszyka, który pognał z kontrą i ze stoickim spokojem pokonał Michała Widucha. W końcowym fragmencie spotkania niewiele działo się na parkiecie. Piast zdobył jeszcze jedną bramkę, a na trzy minuty przed końcem spokania wycofaliśmy bramkarza. Ten wariant nie przyniósł nam trafienia, a na kilka sekund przed końcme spotkania Jani Korpela skompletował jeszcze hat-tricka.

Następnym meczem, jaki rozegramy będzie spotkanie domowe z Dremanem Exlabesa Futsal Opole. Zagramy w Wielką Sobotę. 

PIAST GLIWICE – RED DRAGONS PNIEWY 10:1 (5:0)

Bramki: Lazzaretti 4, Szadurski 7, Micuim 8, Korpela 20, 22, Juninho 23, 24, Pegacha 36 – Błaszyk 26