
W dobrych humorach, choć z delikatnym rozczarowaniem, że nie udało się wygrać wracamy do Pniew po meczu z Rekordem Bielsko-Biała. Po bramkach Kozaka i Ramireza remisujemy 2:2.
Długo nie potrafiliśmy choćby zremisować z Rekordem w meczu ligowym. Ale w końcu ta czarna seria została przerwana. Do meczu z bielszczanami podchodziliśmy niemal w komplecie, jedynie bez kontuzjowanych Huberta Klatkiewicza i Patryka Hołego. Rywale również wystawili swoich najlepszych zawodników. Brakowało tylko Mikołaja Zastawnika.
Po spokojnym początku, w którym obie strony miały swoje okazje do pierwszej bramki, do siatki trafiliśmy błąd. W rozegraniu piłki pomylił się Gustavo Henrique, co skrzętnie wykorzystał Aleksander Kozak otwierając wynik spotkania. Rekord wprawdzie miał przewagę w rozegraniu piłki po tym trafieniu, ale wydawać się mogło, że bliżej kolejnego trafienia jesteśmy my, a nie gospodarze. Więcej bramek jednak już nie padło i do przerwy prowadziliśmy 1:0.
Po zmianie stron Rekord ruszył odważniej do ataków. Jedna z akcji przyniosła im wyrównanie. Do siatki trafił Guilherme Kadu. Gdy na tablicy wyników był remis, dał o sobie znać Adrian Ramirez. Hiszpan w indywidualnej akcji po skrzydle zdobył bramkę na 2:1 dla naszego zespołu. Szybko jednak odpowiedział Paweł Budniak. Były reprezentant Polski uderzył z dystansu nie do obrony dla Guilherme Gomesa. Pozostając przy brazylijskim bramkarzu Czerwonych Smoków należy dodać, że w wielu sytuacjach spisywał się świetnie, ratując naszą drużynę przed stratą kilku bramek.
Ostatecznie mecz zakończył się chyba sprawiedliwym remisem 2:2. To może być cenny punkt w kontekście kolejnych futsalowych wyzwań. W najbliższy weekend w niedzielę zmierzymy się z Widzewem Łódź na wyjeździe.
REKORD BIELSKO-BIAŁA – RED DRAGONS PNIEWY 2:2 (0:1)
Bramki: Kadu 26, Budniak 34 – Kozak 12, Ramirez 33
