
Clearex Chorzów – Red Dragons Pniewy 8-1 (5-0)
Bramki: Wędzony 2, Łuszczek, Zastawnik 2, Leszczak, Golly, Iwanow – Skrzypek
Można było spodziewać się trudnej przeprawy w Chorzowie, jednak takiego pogromu nie przewidzieli najwięksi pesymiści. Statystyka w spotkaniach z Clearexem, szczególnie w spotkaniach wyjazdowych była do tej pory dla nas dość korzystna.
Przed spotkaniem mieliśmy sporo problemów personalnych. Nie mogli wystąpić bramkarz Jakub Budych i Oskar Stankowiak, a nie wszyscy też byli w pełni zdrowia. Takie tłumaczenie to jednak domena słabych i jechaliśmy na Górny Śląsk zmotywowani i gotowi do walki.
Rywale tego dnia byli lepsi. Imponowali skutecznością i konsekwentnie wykorzystywali nasze błędy. Dość szybko straciliśmy trzy gole i podnieść się po takim ciosie było już trudno. Nasza skuteczność pod bramką przeciwnika była niestety na niskim poziomie i choć mieliśmy sporo okazji żeby złapać kontakt, to piłka mijała słupek z drugiej strony lub dobrze spisywał się Rafał Krzyśka. Kolejne proste błędy w defensywie spowodowały, że do szatni schodziliśmy już z bagażem pięciu bramek.
Po zmianie stron grający trener Łukasz Frajtag postanowił zaryzykować grę z lotnym bramkarzem. Manewr ten udał się połowicznie. Najpierw szybko straciliśmy kolejnego gola, ale chwilę później Adrian Skrzypek wreszcie pokonał goalkeepera gospodarzy. Dwie ostatnie stracone bramki padły w dość zaskakujących i kuriozalnych sytuacjach. Były wynikiem naszej frustracji, ale też dziwnych decyzji sędziowskich. Najpierw zobaczyliśmy wątpliwy rzut karny dla Clearexu, a następnie dziwny faul i gapiostwo naszego obrońcy.
Stało się to co najgorsze. Chorzowianie odrobili straty z pierwszego spotkania z nawiązką i w bezpośrednim pojedynku mają lepszy bilans. Trzeba jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu i skoncentrować się na nadchodzących pojedynkach. Już w najbliższą sobotę, czeka nas kolejny trudny sprawdzian. W Pniewach podejmować będziemy wicelidera FC Toruń.
zdj. www.chorzowianin.pl
